Wnioski

Wnioski nasuwają mi się proste – próbowano mnie oszukać (mówiąc zupełnie o innej pracy niż miałem wykonywać) jak i oszukiwano w ten sposób czasem niczego nie świadomych klientów. Dodam tylko, że oprócz ceny podłączenia do cyfrowego polsatu – obowiązywał jeszcze abonament. Problem polegał na tym, że ten sam zestaw – można było kupić w TESCO bodajże za 149zł (a zamontować samemu – co nie jest wyjątkowo trudne). I też pokrywa się abonament. Także firma – w ten sposób zarabiała teoretycznie 400zł na takim podłączeniu, skoro wołali 550zł za podłączenie.
Chciałbym aby ten artykuł był przestroga – zarówno dla tych szukających pracę jak i dla ludzi do których ktoś przychodzi z takimi produktami.

A jeśli chodzi o mój dzień próbny – to zapewniono mnie, że ta dziewczyna w połowie takiego „szkolenia” odsyłała ludzi do domu. Ja wytrzymałem do końca i co lepsze, udało mi się przejść próbę. Miałem rozpocząć pracę w poniedziałek (szkolenie było w środę). Ale do tej pory nie wybrałem się tam. Nawet nie pofatygowałem się zadzwonić – czułem się oszukany. Jak później w drodze powrotnej do Wrocławia powiedziałem tej dziewczynie – jakie znam techniki sprzedaży – to była w szoku. Po prostu nie wiedziała, że wcześniej miałem kontakt z pracą w sprzedaży bezpośredniej.
Ale ostrzegam – uważajcie na takie firmy (jako przyszli pracownicy, jak i klienci). Można tam zarobić pieniądze, ale czy to musi być kosztem biednym ludzi? Chyba nie.

Stek kłamstw – czyli „patent na umowę”

To co tam zobaczyłem na dniu szkoleniowym nie było „sprzedawaniem telewizji satelitarnej”, ale naciąganie ludzi na wydawanie więcej pieniędzy za tzw. szeregowe podłączenia do cyfrowego polsatu, które w rzeczywistości miało być tańsze. Ludziom tłumaczono, że 2 tygodnie wcześniej dzwonili ludzie z tej firmy – tłumacząc że za 2 lata telewizja Państwowa zmieni odbiorniki na dekodery cyfrowe, a anteny analogowe – nie będą odbierały sygnału. Przez co podłączenie indywidualne do tych dekoderów cyfrowych będzie kosztowało ponad 1.000zł. A dzięki „naszej” firmie – będzie to wykonywane w wysokości 550zł. Tłumaczono różnice tym, że firma podłącza grupowo – co wychodzi taniej, ze względu że kupuje się większość rzeczy w hurtowni, a dodatkowo montaż jest tańszy – niż indywidualnie z tego powodu, że monterzy będą podłączać tutaj wszystkich chętnych.
Pokazywano śmieszne wyliczenia, teorie – a nie to co w rzeczywistości będzie.
Wmawiano tym biednym ludziom, że za 2 lata – będą musieli płacić po tysiąc złotych – skąd takie informacje wzięli to nie potrafili mi wytłumaczyć – dopiero po czasie „chwyt marketingowy”.

Dział marketingu i reklamy?

Na miejscu tj. w Gniechowicach – wyszło na jaw, co mamy robić i na czym polega praca. Była to sprzedaż „cyfrowego Polsatu” – no cóż – jak już dojechałem to chociaż sprawdzę jakie są warunki. Okazało się, że naszym głównym zadaniem było sprzedawanie telewizji satelitarnej – cyfrowy polsat. A co najlepsze – zarobki miały być 1.800 – 2.400zł netto (miesięcznie) – ale niestety. W tej pracy była sama prowizja od sprzedaży. Bez jakiejkolwiek podstawy. Czyli – nie podpiszesz umowy – nie zarobisz. A aby zarobić 1.800zł – musiałbym sprzedać ponad 22 zestawy satelitarne. Niby nie wiele, ale jednak – to nie było to co zapowiadał mi pan na rozmowie. Poczułem się dziwnie – gdy dowiedziałem się, jak mnie oszukano. Ale brnąłem w to dalej (zobaczymy czego się tu dowiem). W sumie pojechaliśmy w trzy osoby, ja, ta dziewczyna i jeszcze jeden chłopak. Ja chodziłem po domach z tą dziewczyną, a ten chłopak osobno. Także uczyłem się od niej. Jak to w pracy „akwizytorów” usłyszałem stek kłamstw – które opiszę dalej.
Z każdą godziną spędzoną z tymi ludźmi – czułem coraz większą ochotę pojechania do domu i nie marnowania więcej czasu. Jednak uparłem się, że będę do końca.

Dzień próbny.

Zjawiłem się przed czasem w biurze, strój eleganckie spodnie, półbuty, koszula i krawat – tak jak mnie poproszono. Przeczekałem chwilę w holu (gdzie pojawiło się sporo młodych ludzi, mało kto ubrany na galowo. Wręcz na luźno – spodnie jeansy, swetry, koszule. No cóż – pierwsza moja myśl – pewnie to ludzie z innych działów. Dostałem krótki formularz do wypełnienia (jakby skrócone CV), wpisałem informację o sobie. A następnie zaproszono mnie do pokoju, w którym były „trzy pary” – czyli pracownik z działu i osoba szkolona. Dodatkowo młoda dziewczyna – która miała mnie tego dnia ocenić – odnośnie tego czy nadaję się do tej pracy. Ubrany raczej nieodpowiednio – jak do charakteru pracy (który sobie wyobrażałem) – spodnie czarne bojówki, sweter z dużym dekoltem, no ale cóż – widocznie nie każdy chodził w tej pracy ubrany jak szef. Krótka rozmowa – wydała mi się dość śmieszna, dziewczyna próbowała ze mną rozmawiać – robiąc z siebie kogoś bardzo ważnego w tej firmie. Ale skupiłem się bardziej na tym by przejść ten dzień próby jak najlepiej.
Po paru minutach byliśmy w drodze na dworzec PKS – mieliśmy jechać do miejscowości poza Wrocławiem, dokładnie do Gniechowic. Cały czas sądziłem, że tam jest jakaś firma, dla której mamy przygotować „kampanię reklamowo-marketingową”. Jednak po dojechaniu na miejsce, dowiedziałem się – co dokładnie będziemy robić…

Dziś kolejny artykuł tym razem z serii „świetna oferta pracy”.

Jakiś czas temu, gdy szukałem pracy znalazłem ogłoszenie – „praca dla studentów zaocznych zarobki do 2.400zł netto” – brzmiało kusząco, nie powiem. Podany był tylko numer telefonu – żadnych danych odnośnie firmy, ani nazwy, ani adresu. No cóż – trzeba było zadzwonić. Pani w trakcie rozmowy telefonicznej – wspomniała tylko o trzech działach firmy. Pani mi tylko wspomniała, że oferta z zarobkami w okolicach 1.800 do 2.400zł netto – to praca w dziale „marketingu i reklamy” – czyli zapowiadało się ciekawie. I zaproponowała spotkanie informacyjne. Więc wybrałem dzień, który najbardziej mi pasował i udałem się pod wskazany adres. Biuro ładnie urządzone, panie w przy biurku – miłe i sympatyczne. Nagle z pokoju pojawia się pan pod „krawatem”, zapraszając mnie na rozmowę. Wówczas luźna pogawędka, o tym co robię, gdzie pracowałem dotychczas itd. Następnie przejście do „konkretów”. Praca w trzech działach – magazyn, księgowość, i dział marketingu i reklamy. Gdzie zarobki były najwyższe – więc nie tylko z powodu pieniędzy się tam zgłosiłem – ale była to dla mnie najlepsza propozycja. Zaproszono mnie za 5 dni na dzień próbny, po którym stwierdzą – czy będą mnie chcieli zatrudnić i ja stwierdzę czy też będę chciał dla nich pracować.